Przetrwał najazdy Prusów, szwedzkie oblężenia i napoleoński ostrzał – by ostatecznie paść ofiarą własnych, pruskich gospodarzy. Z niegdyś potężnego zamku krzyżackiego w Grudziądzu, dumnej warowni zawieszonej 60 metrów nad brzegiem Wisły, przez dekady pozostały jedynie legenda i porośnięte gruzem wzgórze. Dziś, dzięki rekonstrukcji wieży Klimek i odsłoniętym fundamentom dawnego konwentu, Góra Zamkowa znów przyciąga pasjonatów dawnych dziejów. Przed nami podróż przez ponad 700 lat burzliwej historii jednej z najważniejszych krzyżackich twierdz na Pomorzu.
Gdzie leży Grudziądz i jak tu dotrzeć?
Zanim zagłębimy się w burzliwe dzieje grudziądzkiej warowni i wejdziemy na szczyt odbudowanej wieży Klimek, warto na chwilę zatrzymać się i przyjrzeć samemu miastu. Grudziądz to jedno z tych miejsc na mapie Polski, które ma niezwykle malownicze położenie, bogatą historię i charakter, którego nie sposób pomylić z żadnym innym miastem w Dolinie Dolnej Wisły.
Usytuowany jest w województwie kujawsko-pomorskim , na prawym, wysokim brzegu Wisły . To strategiczne położenie na skrzyżowaniu dawnych szlaków handlowych i wodnych przez wieki decydowało o jego ogromnym znaczeniu obronnym i gospodarczym.
Dziś miasto jest świetnie skomunikowane (m.in. dzięki bliskości autostrady A1 ), co czyni je idealnym celem na weekendowy wypad lub fascynujący przystanek podczas podróży po Północnej Polsce. Zbytnio nie zbaczając z trasy, dotrzecie tu z wielu znanych miejsc:
Toruń – ok. 65 km na południe (ok. 50 min autostradą A1)Malbork – ok. 75 km na północ (ok. 1 godz. drogą krajową nr 55)Gdańsk – ok. 120 km na północ (ok. 1 godz. 15 min autostradą A1)Bydgoszcz – ok. 75 km na południowy zachód (ok. 1 godz. drogą krajową nr 5)
Bliskość legendarnego zamku w Malborku czy Torunia sprawia, że Grudziądz genialnie wpisuje się w trasę zwiedzania dawnych ziem zakonnych i pomorskich warowni.
Widok na miasto z wieży
Skąd wzięła się nazwa i kiedy Grudziądz stał się miastem?
Nazwa miasta ma fascynujące i raczej słowiańskie korzenie . Językoznawcy i historycy wskazują, że pochodzi ona od prasłowiańskiego słowa „gruda” lub „grud” , które oznaczało tereny pagórkowate, nierówne, zwarte wzniesienia z twardej ziemi lub gliny . Idealnie oddaje to ukształtowanie terenu – wystarczy spojrzeć na wysokie, strome wzgórza górujące nad korytem Wisły!
W dokumentach historycznych nazwa ewoluowała przez stulecia. Słynna bulla papieża Grzegorza IX z 1233 roku wymienia osadę pod nazwą Grudenc , natomiast w niemieckich źródłach krzyżackich i pruskich miasto funkcjonowało jako Graudenz . Słowiański rdzeń przetrwał jednak próby czasu i powrócił w swojej dzisiejszej, doskonale nam znanej formie.
Zanim jednak Grudziądz zyskał pełne prawa miejskie, jego pierwsze przywileje osadnicze wiązały się z inną postacią. Już w latach 1222-1231 pierwszych przywilejów osadniczych udzielał biskup Chrystian z Oliwy – misjonarz działający na tych ziemiach jeszcze przed przybyciem Krzyżaków.
Prawdziwie przełomowym momentem w dziejach osady był jednak 18 czerwca 1291 roku . To właśnie wtedy mistrz krajowy Zakonu Krzyżackiego, Meinhard von Querfurt , wystawił przywilej lokacyjny na prawie chełmińskim. Grudziądz oficjalnie otrzymał prawa miejskie , co dało ogromny impuls do dynamicznego rozwoju handlu, rzemiosła oraz rozbudowy murów miejskich i samych spichlerzy.
To właśnie to specyficzne ukształtowanie terenu – wysoka, trudna do zdobycia skarpa oraz oblewające ją wody rzeki sprawiło, że już w średniowieczu dostrzeżono tu ogromny militarny potencjał. Zanim na horyzoncie pojawili się rycerze w białych płaszczach z czarnym krzyżem, na stromej krawędzi istniał już obronny gród . Gdy Krzyżacy przejęli te ziemie w XIII wieku, wiedzieli, że trafili na miejsce idealne. To właśnie na tym wyrazistym, „grudowatym” wzgórzu postanowili wznieść jedną z najważniejszych i najbardziej imponujących warowni w całym swoim państwie zakonnym..
Widok na miasto i rzekę z wieży
Hstoria potężnej warowni nad Wisłą
Kiedy stajemy na Górze Zamkowej w Grudziądzu , trudno dziś wyobrazić sobie, że właśnie tutaj znajdowała się kiedyś jedna z potężniejszych warowni Zakonu Krzyżackiego . Dzisiaj wzgórze wygląda zupełnie inaczej. Jest przede wszystkim miejscem spacerów, odpoczynku i punktem, z którego można podziwiać panoramę miasta oraz dolinę Wisły. Nad wszystkim góruje odbudowana wieża Klimek , która stała się symbolem tego miejsca i przypomina o czasach, gdy na wzgórzu wznosił się ogromny średniowieczny zamek.
Trudno jednak patrząc dzisiaj na spokojne, zielone wzgórze, wyobrazić sobie jego dawny wygląd. W średniowieczu było to miejsce tętniące życiem, pełne murów, zabudowań, ludzi i żołnierzy. Zamek zajmował znaczną część wzgórza i górował nad okolicą, a jego położenie nie było przypadkowe.
Samo wzgórze miało bowiem doskonałe warunki obronne . Wznosi się około 60 metrów nad poziomem Wisły , dzięki czemu już z daleka można było obserwować okolicę i kontrolować ważny szlak biegnący wzdłuż rzeki. Strome zbocza wzgórza oraz naturalne, głębokie zagłębienia terenu utrudniały przeciwnikowi podejście pod warownię. Dodatkowo od strony lądu wykopano rów , który stanowił kolejną przeszkodę dla potencjalnych napastników.
Nie trzeba więc było tutaj tworzyć obrony całkowicie od podstaw. Natura sama stworzyła miejsce, które aż prosiło się o wzniesienie warowni. Jak już w/w Krzyżacy doskonale wykorzystali te warunki, a z czasem niewielka drewniano-ziemna strażnica zmieniła się w potężny, ceglany zamek, którego historia trwała przez kilka kolejnych stuleci.
Dzisiaj z tej ogromnej budowli pozostały przede wszystkim relikty murów, fundamenty oraz odbudowana wieża Klimek . To jednak wystarczy, aby próbować odtworzyć w wyobraźni wygląd dawnego zamku i zrozumieć, jak ważne miejsce zajmował on niegdyś w historii Grudziądza.
Wilhelm Burza. Zdj. widok na górę zamkową i Wisłę, 1920 rok., akwarela wł. Muzeum im. ks. dr. Władysława Łęgi w Grudziądzu. Reprodukcja znajduje się w środku wieży Klimek.
Wilhelm Burza. Zamek i miasto Grudziądz w XV wieku akwarela wł. Muzeum im. ks. dr. Władysława Łęgi w Grudziądzu. Reprodukcja znajduje się w środku wieży Klimek.
Krzyżacka warownia
Zanim na wzgórzu pojawiły się potężne ceglane mury, stał tu pruski gródek. Krzyżacy przejęli go jeszcze przed 1240 rokiem i, jak to mieli w zwyczaju, zaczęli od prowizorki – wznieśli drewniano-ziemną strażnicę.
Spokoju jednak nie było. Już w 1242 roku strażnica legła w gruzach podczas najazdu wojsk pomorskich. Zakon jednak się nie poddawał, a w 1250 roku urząd pierwszego komtura grudziądzkiego objął Bertold – to on stanął na czele umacniania krzyżackiej władzy w tym miejscu.
Około 1260 roku zaczęły powstawać pierwsze kamienno-ceglane mury obwodowe. Drewniana konstrukcja stopniowo ustępowała miejsca murowanej, solidniejszej warowni. Historia miała jednak napisać kolejny dramatyczny rozdział: w 1281 roku strażnica ponownie padła ofiarą walk, tym razem niemal doszczętnie zniszczona przez Prusów. Paradoksalnie to właśnie ta klęska stała się impulsem – budowa murowanego zamku ruszyła wreszcie na dobre.
Symbolicznym zwieńczeniem najważniejszego etapu prac był 1299 rok , kiedy ukończono zamkową kaplicę pod wezwaniem Najświętszej Panny Marii. I tak, krok po kroku, na wzgórzu wyrosła naprawdę imponująca budowla. Gotycka warownia założona została na planie zbliżonym do czworoboku, a jej poszczególne części tworzyły przemyślany system obronny.
Główna siedziba konwentu składała się z czterech skrzydeł otaczających wewnętrzny dziedziniec. Znajdowała się tutaj studnia o niezwykłej głębokości – aż 50 metrów ! Poszczególne części zamku od strony dziedzińca łączyły drewniane, piętrowe krużganki.
W południowym, głównym skrzydle mieściły się między innymi kapitularz, sala herbowa oraz kaplica Panny Marii. Zachodnie skrzydło zajmowały refektarz, dormitorium i infirmeria, czyli szpital – to tutaj znajdowały się także komnaty komtura i pokoje gościnne, w których gościli nawet wielcy mistrzowie krzyżaccy.
Wschodnie skrzydło miało charakter zdecydowanie bardziej gospodarczy – mieściły się w nim browar, kuchnia i piekarnia. Z kolei część północna kryła pomieszczenia dla służby oraz dodatkową salę refektarzową.
Zamek posiadał również rozbudowane podzamcza, połączone z miejskimi murami obronnymi. Od strony Wisły znajdowały się przystań oraz magazyny spichlerzowe, chronione potężnym, blisko 3-metrowym murem.
Spojrzenie w przeszłość: tak według badaczy mógł wyglądać układ przestrzenny zamku w drugiej połowie XV wieku.
Klimek – symbol zamku
Najbardziej charakterystycznym elementem całej warowni była jednak stojąca nieco na uboczu cylindryczna wieża obronna, czyli stołp . To właśnie ona zapisała się w historii pod nazwą Klimek i to właśnie ona, a nie reszta zamku, przetrwała w pamięci mieszkańców Grudziądza do dziś.
Wieża wznosiła się w północno-zachodnim narożniku zamku, nieco z boku głównej bryły, co było typowym rozwiązaniem stosowanym przez Krzyżaków przy budowie stołpów – tego typu wieże miały funkcjonować niezależnie od reszty założenia, nawet gdyby pozostałe skrzydła zamku zostały już zdobyte. Robiła wrażenie już samymi rozmiarami – miała około 29-30 metrów wysokości oraz 8,9 metra średnicy , a jej solidne, ceglane mury opierały się na kamiennych dolnych partiach, co dodatkowo wzmacniało konstrukcję i chroniło ją przed podkopami.
Co ciekawe, do środka nie można było wejść wprost z poziomu dziedzińca. I nie był to przypadek, a świadomie zaplanowany element obronny. Wejście umieszczono aż 14 metrów nad ziemią, a prowadził do niego drewniany ganek zakończony mostem zwodzonym. W razie zagrożenia most można było w każdej chwili podnieść, odcinając wieżę od reszty otoczenia i zamieniając ją w samodzielną, trudną do zdobycia twierdzę.
Taka konstrukcja doskonale odzwierciedlała wielofunkcyjność wieży. Klimek nie był bowiem jedynie punktem obserwacyjnym, z którego strażnicy mogli śledzić okolicę i dolinę Wisły. W razie potrzeby jego wnętrze mogło posłużyć jako więzienie dla jeńców lub przeciwników zakonu, a podczas oblężenia stawał się ostatnim punktem oporu załogi – miejscem, do którego obrońcy wycofywali się, gdy reszta zamku była już stracona.
Wieża wyróżniała się też wyglądem, i to na tyle mocno, że trudno było ją pomylić z jakąkolwiek inną budowlą w okolicy. Czerwony ceglany walec ozdobiono siedmioma pasami zielonej, glazurowanej cegły, przeplatanymi pasami ciemniejszej cegły zendrówki. Taka dekoracja nie była tylko kwestią estetyki – dla ówczesnych obserwatorów stanowiła czytelny sygnał potęgi i zamożności zakonu krzyżackiego. Klimek musiał robić ogromne wrażenie na każdym, kto zbliżał się do Grudziądza od strony Wisły, górując nad okolicą i widoczny z daleka.
Odbudowana Wieża Klimek w całej okazałości – tak prezentuje się z zewnątrz symbol dawnego zamku krzyżackiego w Grudziądzu.
Czy wiesz, że… Zielony pasek na wieży Klimek to nie przypadek? Pierwotna, średniowieczna wieża ozdobiona była siedmioma pasami z zielonej, glazurowanej cegły. W średniowieczu zielona glazura była niezwykle droga i trudna w produkcji, więc obecność takiego detalu na wieży obronnej miała demonstrować ogromne bogactwo i potęgę Zakonu Krzyżackiego wszystkim płynącym Wisłą kupcom.
Zamek na skraju skarpy
Położenie zamku miało swoje niewątpliwe zalety – wysokie wzgórze dawało doskonałą pozycję obronną i pozwalało kontrolować bieg Wisły . Z czasem okazało się jednak, że ta sama rzeka, która czyniła zamek trudnym do zdobycia, stała się jego największym wrogiem. Wzgórze znajdowało się przecież bezpośrednio nad Wisłą, a rzeka nieustannie podmywała skarpę, na której stała warownia.
Skutki tego procesu dały o sobie znać w dramatyczny sposób w 1338 roku . Osłabiony przez wieloletnie działanie wody grunt nie wytrzymał i część zabudowań runęła w dół, ku rzece, pociągając za sobą całe zachodnie skrzydło zamku . Musiał to być widok równie spektakularny, co niepokojący – ceglane mury, wznoszone z takim trudem przez poprzednie dziesięciolecia, w jednej chwili osunęły się po skarpie.
Krzyżacy nie mogli sobie jednak pozwolić na pozostawienie zamku w takim stanie. Zbyt ważne było to miejsce w systemie obronnym ziemi chełmińskiej. Odbudowa ruszyła stosunkowo szybko. Wzniesiono wówczas nowy, podpiwniczony i dwupiętrowy budynek , który tym razem dochodził aż do wieży Klimek, tworząc solidniejsze, lepiej zintegrowane z resztą założenia skrzydło.
W XIV wieku zamek ponownie rozbudowywano, a prace koncentrowały się przede wszystkim wokół skrzydła zachodniego , czyli tego, które kilkadziesiąt lat wcześniej runęło do Wisły. Przy bramie wjazdowej powstał między innymi budynek przeznaczony na mieszkanie komtura oraz pokoje dla gości – to właśnie tutaj, na piętrze, urządzono reprezentacyjne komnaty, w których zatrzymywali się dostojnicy odwiedzający Grudziądz.
Co ciekawe, wśród tych pomieszczeń znalazł się także specjalny pokój przeznaczony dla wielkiego mistrza zakonu . Świadczy to o tym, jak ważną rolę pełnił grudziądzki konwent w strukturach państwa krzyżackiego – nie był to bowiem zamek drugorzędny, lecz miejsce, które musiało być gotowe na przyjęcie najwyższych władz zakonnych w każdej chwili.
Na parterze tego samego skrzydła urządzono z kolei jadalnię oraz pomieszczenia dla służby , natomiast z komnat komtura prowadziło przejście gankiem – prosto do gdaniska, czyli charakterystycznej wieży sanitarnej wysuniętej poza obręb murów .
Rozbudowa nie ograniczała się jednak wyłącznie do zamku głównego. Równolegle kształtowano również przedzamcza , gdzie powstała rozległa zabudowa gospodarcza: kuchnia, piekarnia oraz szpital . To właśnie tam, z dala od reprezentacyjnych wnętrz, toczyło się codzienne życie zamkowej załogi i służby, bez którego funkcjonowanie tak dużego założenia byłoby po prostu niemożliwe.
To, co do dziś przetrwało z jednego z najbardziej okazałych zamków Zakonu Krzyżackiego w Grudziądzu.
Od Krzyżaków do Królestwa Polskiego
Przez kolejne dziesięciolecia zamek był świadkiem wydarzeń, które zmieniały historię całego regionu. Grudziądz, jako jedna z ważniejszych krzyżackich twierdz na ziemi chełmińskiej, nieustannie znajdował się w centrum politycznej i militarnej zawieruchy.
Po bitwie pod Grunwaldem w 1410 roku , w której zginął sam grudziądzki komtur Wilhelm von Helfenstein , warownię bez większego oporu zajęły wojska polskie dowodzone przez Mościca ze Stęszewa , kasztelana poznańskiego. Polski sukces nie trwał jednak długo. Już w październiku tego samego roku pod zamek podeszły wojska zakonne sprowadzone aż z Inflant. Polska załoga, świadoma przewagi przeciwnika, opuściła warownię, a Krzyżacy ponownie ją przejęli i natychmiast przystąpili do umacniania jej obronności.
Warto dodać, że okres ten wcale nie był dla Zakonu spokojny. Wbrew ustaleniom I pokoju toruńskiego, wielki mistrz Henryk von Plauen krwawo rozprawił się wówczas z opozycją skupioną wokół Towarzystwa Jaszczurczego. W lochach grudziądzkiej wieży więziono między innymi Mikołaja z Ryńska , chorążego ziemi chełmińskiej, który podczas bitwy grunwaldzkiej przeszedł na stronę polską. Po trzech dniach tortur został ścięty na miejskim rynku, to jedno z mroczniejszych wydarzeń w historii zamku.
Kolejna, tym razem znacznie trwalsza zmiana nastąpiła w 1454 roku . Rosnące niezadowolenie miejscowej ludności z rządów Zakonu doprowadziło do powstania Związku Pruskiego , który 4 lutego wypowiedział posłuszeństwo wielkiemu mistrzowi. Zaledwie cztery dni później, 8 lutego , po krótkim oblężeniu, sami mieszczanie grudziądzcy opanowali zamek – co godne uwagi, obyło się bez wsparcia regularnych wojsk. Zdobytą warownię przekazano następnie w ręce rycerstwa chełmińskiego oraz oddziałom Związku Pruskiego, otwierając tym samym drogę do wybuchu wojny trzynastoletniej.
Ostatecznie, po latach zmiennych losów wojennych, w 1466 roku , na mocy II pokoju toruńskiego , Grudziądz wraz z zamkiem został włączony do Królestwa Polskiego. Blisko dwustuletnie panowanie Zakonu Krzyżackiego nad miastem dobiegło końca, a warownia rozpoczęła zupełnie nowy rozdział swojej historii, tym razem jako siedziba polskich starostów.
Zamek polskich starostów
Po zmianie gospodarzy rozpoczął się kolejny, znacznie spokojniejszy okres w historii zamku. Od 1466 roku stał się on siedzibą polskich starostów grudziądzkich . Krzyżacka warownia nie straciła jednak swojego znaczenia – zmienił się przede wszystkim charakter jej funkcjonowania. Coraz mniej była wyłącznie twierdzą, a coraz bardziej reprezentacyjną rezydencją , w której koncentrowało się życie administracyjne regionu i w której zatrzymywali się królowie oraz najważniejsi goście podróżujący przez tę część Rzeczypospolitej .
Można powiedzieć, że był to jeden z niewielu okresów w długiej historii grudziądzkiego zamku, kiedy nie musiał on przede wszystkim walczyć o przetrwanie. Po stuleciach wojen, oblężeń i zmian gospodarzy nadszedł wreszcie czas względnego spokoju . Dawna krzyżacka twierdza nadal przypominała swoją potężną sylwetką o średniowiecznej przeszłości, ale jej codzienne życie wyglądało już zupełnie inaczej.
Zamek wymagał oczywiście odpowiedniego utrzymania. Przez lata był przecież narażony nie tylko na działania wojenne, ale również na zwykłe niszczenie przez czas. Dlatego w latach 1482–1487 , a następnie ponownie na początku XVI wieku, przeprowadzono tutaj poważniejsze prace remontowe . Dzięki nim dawna krzyżacka siedziba mogła nadal pełnić swoją funkcję i dostosowywać się do nowych potrzeb.
Z biegiem czasu coraz większe znaczenie zaczęła mieć również funkcja mieszkalna . Zamek nie był już tylko miejscem, w którym stacjonowała załoga i urzędowali przedstawiciele władzy. Jego wnętrza musiały odpowiadać randze osób, które tutaj przybywały. Dobrym przykładem jest 1552 rok , kiedy przez pewien czas na zamku mieszkał król Zygmunt II August . Sama obecność monarchy pokazuje, że grudziądzka warownia nadal była miejscem ważnym i odpowiednim do przyjmowania najwyższych dostojników państwowych .
W drugiej połowie XVI wieku kolejne zmiany przeprowadził starosta Piotr Trojanowski herbu Leliwa . Z jego inicjatywy przebudowano wschodnie skrzydło zamku , nadając mu bardziej mieszkalny charakter. Dawna średniowieczna warownia coraz bardziej dostosowywała się więc do spokojniejszych czasów i nowych funkcji, jakie przyszło jej pełnić.
Zamek w I połowie XVII wieku – rysunek A. Boota
Nie oznaczało to jednak, że zamek stracił całkowicie swoje znaczenie polityczne. Pod koniec XVI i w pierwszej połowie XVII wieku stał się miejscem postoju polskiej rodziny królewskiej oraz posłów dyplomatycznych podróżujących między Polską a Szwecją . Jego położenie sprawiało, że był dogodnym punktem na trasie ważnych podróży, a odpowiednio przygotowane wnętrza pozwalały przyjmować osoby z najwyższych kręgów państwowych .
W tym okresie zamek został również częściowo odnowiony i otynkowany . Dawne surowe, gotyckie mury zaczęły więc wyglądać zupełnie inaczej niż w czasach, gdy władzę nad Grudziądzem sprawowali Krzyżacy. Wewnątrz coraz większą wagę przywiązywano do wygody i funkcji mieszkalnych , a nie tylko do obronności.
Czy wiesz, że… Studnia na zamku w Grudziądzu była głębsza niż wysokość samej wieży Klimek? Wykopana na dziedzińcu zamkowym studnia miała aż 50 metrów głębokości (musiała sięgnąć poziomu Wisły przez grubą skarpę). takiej głębokości w XIII wieku przy użyciu wyłącznie prostych narzędzi ręcznych było tytanicznym osiągnięciem inżynieryjnym.
Wieża Klimek w środku
Potop szwedzki i kolejne zniszczenia
Spokój nie trwał jednak długo. W połowie XVII wieku przez Rzeczpospolitą przetoczył się potop szwedzki , który nie ominął również Grudziądza. Reprezentacyjna rezydencja starostów, przez lata ciesząca się względnym spokojem, po raz kolejny miała stać się areną walk .
W 1655 roku zamek zajęły wojska szwedzkie. Warownia pełniła wówczas między innymi funkcję czasowej siedziby szwedzkiej rodziny królewskiej – trudno o lepszy dowód na to, jak strategiczne wciąż pozostawało to miejsce. Szwedzi doskonale zdawali sobie sprawę z wartości wzgórza i nie zamierzali poprzestać na samym zajęciu zamku. Przystąpili do budowy nowoczesnych, ziemnych fortyfikacji bastionowych . Dawna średniowieczna twierdza miała w ten sposób zyskać zupełnie nowy, znacznie bardziej nowoczesny system obronny.
Cztery lata później, w 1659 roku , pod mury Grudziądza podeszły wojska polskie dowodzone przez hetmana polnego koronnego Jerzego Sebastiana Lubomirskiego . Rozpoczęło się intensywne oblężenie. Po sześciu dniach nieprzerwanego ostrzału szwedzka załoga, wyczerpana i pozbawiona nadziei na odsiecz, ostatecznie skapitulowała. Zwycięzcy zdobyli imponujące łupy – między innymi 30 dział oraz spore zapasy prochu i broni, co świadczyło o skali fortyfikacji wzniesionych przez Szwedów.
Zwycięstwo miało jednak swoją cenę, i to niemałą. W czasie walk spłonęły dachy oraz część obwarowań , a sam zamek został poważnie zniszczony. Miejsce, które przez wieki potrafiło podnieść się z gruzów, po raz kolejny musiało zacząć zmagania z odbudową.
Niestety, kolejne konflikty jedynie pogłębiały ten upadek. Przez zamek przewijały się kolejno wojska saskie, szwedzkie i rosyjskie . Częste przemarsze i postoje żołnierzy, dalekie od poszanowania zabytku, prowadziły do systematycznej dewastacji i grabieży warowni . Każda kolejna armia stacjonująca w jego murach zostawiała po sobie coraz większe zniszczenia.
Próbę ratowania zabytku podjął w 1765 roku ostatni polski starosta grudziądzki, hrabia Augustyn Stanisław von der Goltz . Było już jednak bardzo źle. Z zachowanych opisów wynika, że zamek znajdował się w opłakanym stanie – jedna z wież miała zrujnowany wierzchołek i nie posiadała nawet dachu, co najlepiej oddaje skalę zaniedbania, jakiego doświadczyła niegdyś potężna krzyżacka twierdza.
Pruska rozbiórka zamku
Po I rozbiorze Polski w 1772 roku Grudziądz znalazł się pod panowaniem pruskim. Dla zamku, który przetrwał wieki wojen, oblężeń i grabieży, rozpoczął się jeden z najbardziej tragicznych rozdziałów jego historii – tym razem zagrożenie nie nadeszło jednak ze strony wrogiej armii, lecz z decyzji administracyjnych nowych władz .
Pierwszy poważny cios spadł w 1795 roku , kiedy to nakazano rozbiórkę dachu oraz murów zamkowej kaplicy – miejsca, które przez wieki było jednym z najważniejszych i najcenniejszych wnętrz całego założenia. Kilka lat później zapadła decyzja, która praktycznie przesądziła o losie całej warowni.
W 1801 roku król Fryderyk Wilhelm III (inne źródła podają Fryderyka II) wydał dekret o całkowitej rozbiórce zamku . Dla pruskiej administracji dawna krzyżacka twierdza przestała mieć jakąkolwiek wartość, ani obronną, ani reprezentacyjną. Liczył się już tylko materiał, z którego została zbudowana .
Cegły pochodzące z rozbiórki nie zostały jednak zmarnowane. Posłużyły do budowy wielkiej pruskiej cytadeli wznoszonej na północ od miasta oraz murów miejskiego więzienia. Dawna warownia dosłownie stała się budulcem dla nowych, znacznie mniej chwalebnych obiektów. Z całego ogromnego założenia zdecydowano się pozostawić jedynie jeden element, główną wieżę, czyli Klimka .
I nawet ona nie uniknęła zniszczeń. Podczas wojen napoleońskich, w 1807 roku , wieża została wykorzystana przez artylerię francuską jako punkt obserwacyjny i celowniczy . Jej wysokość wciąż czyniła ją strategicznie cennym miejscem, choć w zupełnie innym kontekście niż w czasach krzyżackich. Prusacy odpowiedzieli ostrzałem z cytadeli, a pociski poważnie uszkodziły górną jej część .
Wieżę wprawdzie później odbudowano, ale nigdy nie odzyskała swojego pierwotnego kształtu – była już niższa o około 10 metrów od swojej średniowiecznej poprzedniczki.
Kolejnym etapem tej powolnej metamorfozy stał się 1839 rok , kiedy teren dawnego zamku przekształcono w park miejski i miejsce rekreacji . Dawna warownia, przez wieki symbol potęgi i władzy, coraz bardziej znikała z krajobrazu Grudziądza, ustępując miejsca spacerowiczom i mieszkańcom szukającym chwili odpoczynku tam, gdzie niegdyś rozgrywały się losy całego regionu.
Droga prowadząca na górę zamkową
Ostatni cios – marzec 1945 roku
To jednak nie był jeszcze koniec historii Klimka. Wieża , mimo wcześniejszych zniszczeń i utraty części swojej wysokości, wciąż stała na Górze Zamkowej , przypominając o dawnej potędze krzyżackiej twierdzy. Paradoksalnie, dopiero w obliczu kolejnej wielkiej wojny naukowcy dostrzegli w niej coś więcej niż malowniczą ruinę.
Podczas II wojny światowej prowadzono tutaj bowiem pierwsze profesjonalne badania terenowe i architektoniczne . W 1941 roku zamek badał między innymi H. Jacobi (badacz, autor dokumentacji fotograficznej oraz planów historycznych z lat 1941-1942 ). Jego prace pozwoliły choć częściowo udokumentować to, co pozostało z dawnego założenia, zanim historia miała dopisać kolejny, tym razem ostateczny rozdział.
Najtragiczniejszy moment przyszedł jednak pod koniec wojny. 5 marca 1945 roku , podczas wycofywania się z Grudziądza, żołnierze niemieccy wysadzili w powietrze pozostałości wieży Klimek . Decyzja ta nie miała nic wspólnego z wartością historyczną obiektu – wieża, górująca nad miastem i doliną Wisły, mogła posłużyć nacierającym wojskom radzieckim jako punkt obserwacyjny , dlatego wycofująca się armia niemiecka postanowiła pozbawić przeciwnika tej przewagi.
Eksplozja zniszczyła nie tylko samą wieżę, ale również ostatnie czytelne fragmenty murów znajdujące się w jej najbliższym otoczeniu. W ten sposób, w ciągu kilku sekund, z krajobrazu Grudziądza zniknął ostatni tak wyraźny symbol średniowiecznej warowni – element, który przetrwał wojny, oblężenia, pruskie rozbiórki i napoleońskie bombardowania.
Czy wiesz, że… Z zamkowej wieży wysyłano optyczne sygnały na odległość kilkudziesięciu kilometrów? Klimek, stojąc na 60-metrowej skarpie i mając około 30 metrów wysokości, znajdował się blisko 90 metrów nad poziomem Wisły. W pogodne dni z jego szczytu można było dostrzec sygnały dymne i ogniowe nadawane z sąsiednich zamków obronnych (np. w Świeciu czy Kurzętniku), co tworzyło sprawny średniowieczny telegraf.
Mury przy zamku
Góra zamkowa odzyskuje swoją historię
Po wojnie przez wiele lat niewiele wskazywało na to, że dawna warownia jeszcze kiedyś powróci do świadomości mieszkańców i turystów. Miejsce, które przez stulecia dominowało nad miastem, zamieniło się w porośnięte gruzem wzgórze jako milczący świadek historii, o której z roku na rok pamiętało coraz mniej osób.
W 1956 roku uporządkowano teren wzgórza. Z fragmentów cegieł i gruzu usypano kopiec pamięci , na którym ustawiono stylizowany wizerunek Światowida . To był symboliczny gest, który w duchu powojennej fascynacji słowiańszczyzną miał nawiązywać do znacznie starszych, przed krzyżackich dziejów tego miejsca, choć z samym zamkiem nie miał już wiele wspólnego.
Przez kolejne dziesięciolecia o zamku przypominały przede wszystkim opracowania historyków oraz dawne ryciny, powstałe między innymi jeszcze w czasach szwedzkiego oblężenia – pozostawały one jednym z niewielu wizualnych świadectw tego, jak imponująco musiała prezentować się warownia u szczytu swojej świetności.
Prawdziwy przełom nastąpił dopiero w XXI wieku . W latach 2006-2014 przeprowadzono na Górze Zamkowej kompleksowe badania archeologiczne . Dzięki nim udało się odsłonić i lepiej rozpoznać fundamenty oraz układ dawnych skrzydeł zamku . Po raz pierwszy od czasów pruskiej rozbiórki archeolodzy mogli precyzyjnie odtworzyć plan założenia .
A potem wydarzyło się coś, co jeszcze kilka dekad wcześniej wydawało się niemal niemożliwe. W 2014 roku odbudowano wieżę Klimek . Dzisiaj ponownie góruje ona nad Grudziądzem. Choć nie jest średniowieczną budowlą zachowaną w całości, stała się symbolem tego miejsca i przypomina o zamku, którego przez wieki właściwie już nie było.
Wchodząc na Górę Zamkową, warto więc spojrzeć na Grudziądz nie tylko jak na piękne miasto ze słynnymi spichlerzami nad Wisłą. Pod naszymi nogami znajdują się pozostałości jednej z najważniejszych średniowiecznych warowni tej części Pomorza .
A kiedy staniemy na wieży Klimek i spojrzymy na dolinę Wisły, można sobie wyobrazić, jak wyglądał ten widok setki lat temu, gdy zamiast dzisiejszej panoramy na wzgórzu stał potężny krzyżacki zamek , a jego wieża była jednym z najważniejszych punktów obserwacyjnych nad Wisłą.
Źródło: Zamki w Polsce B. Guerquin 1974 r. // Murowane budowle obronne w Polsce X-XVII w. A. Wagner 2019r. // Najpiękniejsze zamki, pałace i dwory w Polsce M. Gawroński // Leksykon zamków w Polsce L. Kajzer 2001r. // Grudziądz Przewodnik Turystyczny Miejskiego Ośrodka Rekreacji i Wypoczynku – Informacja Turystyczna Grudziądz
Informacje praktyczne – jak zaplanować wizytę na Górze Zamkowej?
Planowanie wizyty na Górze Zamkowej jest niezwykle proste, a największą niespodzianką jest fakt, że to fascynujące spotkanie z historią jest w pełni dostępne dla każdego.
Oficjalne informacje historyczne oraz praktyczne dotyczące zwiedzania znajdziesz bezpośrednio na stronie Muzeum: Strona Muzeum w Grudziądzu – Wzgórze Zamkowe
Parking – Jeśli przyjeżdżacie do Grudziądza samochodem, najwygodniej zaparkować na płatnym parkingu tuż przed Bramą Wodną (ul. Spichrzowa) – bez trudu znajdziecie to miejsce na Mapach Google . Parking znajduje się w strefie płatnego parkowania, więc pamiętajcie o opłaceniu bocznego parkometru lub użyciu aplikacji mobilnej.
Jak tu dotrzeć i jak się przygotować – Wzgórze Zamkowe znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie grudziądzki starówki i słynnego zespołu spichlerzy, dzięki czemu bez problemu dotrzecie tu pieszo z każdego punktu centrum miasta. Sam spacer na szczyt prowadzi alejkami parkowymi. Podejście nie jest wybitnie wymagające, ale ze względu na ukształtowanie terenu i stopnie warto założyć wygodne obuwie.
Wstęp i bilety – Dobra wiadomość jest taka, że odwiedzenie Góry Zamkowej oraz sama wspinaczka na wieżę Klimek nic nie kosztują. Wstęp na cały teren oraz na punkt widokowy jest całkowicie bezpłatny . Nie musicie szukać kas biletowych, kupować wejściówek online ani dokonywać wcześniejszych rezerwacji – po prostu przychodzicie, wchodzicie na wzgórze i cieszycie się widokami oraz wyjątkową atmosferą tego miejsca.
Godziny otwarcia wieży Klimek – Choć samo Wzgórze Zamkowe jako teren parkowy jest dostępne przez całą dobę, to wejście na taras widokowy odbudowanej wieży Klimek ma ustalone godziny otwarcia, które zmieniają się w zależności od sezonu i długości dnia:
Kwiecień – Wrzesień (sezon letni): 9:00 – 20:00Październik oraz Marzec (sezony przejściowe): 9:00 – 18:00Listopad – Luty (sezon zimowy): 9:00 – 16:00
Ile czasu przeznaczyć na zwiedzanie – Niespieszny spacer po wzgórzu, spokojne obejście czytelnie wyeksponowanych reliktów dawnych murów, wejście na wieżę oraz chwila na podziwianie widoków zajmuje standardowo od 30 do 45 minut . Jeśli jednak tak jak ja lubicie wniknąć w historię głębiej, zarezerwujcie sobie nieco więcej czasu. Wokół ruin rozstawiono czytelne tablice informacyjne z opisami i rekonstrukcjami, które pozwalają dokładnie wyobrazić sobie, gdzie stały poszczególne skrzydła konwentu, kaplica czy słynne gdanisko.