Kiedy myślimy o Sopocie, w głowie od razu pojawia się widok najdłuższego drewnianego mola w Europie, elegancki Grand Hotel i tłumy spacerowiczów na Monciaku. Ale zanim Sopot stał się modnym kurortem, do którego ciągnęli kuracjusze z całych Prus, był zwyczajną, słowiańską osadą nad rzeczką, której szum dał miastu imię noszone do dziś.
Gdzie leży Sopot i co ma wspólnego z Gdańskiem oraz Gdynią?
Sopot leży na południowym wybrzeżu Bałtyku , w województwie pomorskim , i choć sam jest niewielki, jego lokalizacja jest wyjątkowa – miasto wciśnięte jest pomiędzy dwie znacznie większe metropolie: Gdańsk i Gdynię . Razem tworzą one słynne Trójmiasto , więc będąc w Sopocie, w kilkanaście minut można znaleźć się zarówno w historycznej starówce Gdańska , jak i w nowoczesnym, portowym klimacie Gdyni . To właśnie to położenie tuż nad zatoką, w samym sercu Trójmiasta sprawia, że Sopot od lat jest jednym z najchętniej odwiedzanych zakątków polskiego wybrzeża.
Skąd wzięła się nazwa Sopot?
Nazwa Sopot ma czysto słowiańskie korzenie i wbrew pozorom nie ma nic wspólnego z sobotą, choć w XIX wieku niektórzy próbowali ją właśnie w ten sposób tłumaczyć, pisząc o „Sobocie” lub „Sobótce”, jakoby gdańszczanie przyjeżdżali tu wypoczywać w letnie soboty. To jednak ludowa etymologia , która nie ma potwierdzenia językowego.
Prawda jest prostsza. Słowo „sopot” w dawnej polszczyźnie i innych językach słowiańskich oznaczało głośno płynący, szumiący, łoskoczący potok albo źródło . Potok, od którego wzięła nazwę osada, płynął po kamienistym, pełnym głazów dnie, więc jego szum musiał być naprawdę słyszalny.
Co ciekawe, nazwa „Sopot” nie jest w Polsce ani w Europie Środkowej wyjątkowa miejscowości o tej samej nazwie znajdziemy również w Serbii, Chorwacji, Macedonii czy na Ukrainie , a w samej Polsce istnieją choćby wieś Sopot w Radomskiem czy Sopoty w Ostrołęckiem. Wszystkie łączy to samo pochodzenie – szumiąca woda .
Pierwszy zapis nazwy miejscowości pochodzi z 1283 roku , kiedy to w dokumentach wystawionych dla klasztoru cystersów w Oliwie pojawia się forma „Sopoth” . Kilka lat później, w 1291 roku , zapisano już „Sopot” i ta forma, choć losy miasta bywały burzliwe, ostatecznie przetrwała do dziś. Niemiecki „Zoppot” , używany przez wieki zaboru i okupacji, to po prostu germanizacja oryginalnej, słowiańskiej nazwy . Po 1945 roku , gdy miasto wróciło do Polski, przywrócono mu pierwotne, słowiańskie imię.
Jedna z wielu, wyjątkowych willi w sercu Sopotu, wyróżniająca się secesyjnymi detalami i kamiennymi lwami na stopniach schodów.
Od rybackiej osady do kultowej marki – troche historii
Zanim powstał kurort – pradzieje i średniowiecze
Historia osadnictwa na terenie dzisiejszego Sopotu jest dużo starsza, niż mogłoby się wydawać spacerowiczom na plaży. Już w VII-VIII wieku istniała tu słowiańska warownia , która dzięki dogodnemu położeniu nad zatoką pełniła ważną funkcję handlową . Z czasem jej znaczenie zmalało i w X wieku w tym miejscu funkcjonowała już tylko niewielka osada rybacka , którą ostatecznie porzucono.
Teren zasiedlono ponownie dopiero wiek później. W granicach dzisiejszego miasta powstały wtedy dwie wioski: Stawowie i Gręzewo należące do opactwa cystersów z Oliwy , wzmiankowane po raz pierwszy już w 1186 roku . Dołączyło do nich Świemierowo , wspomniane w 1212 roku w dokumencie wydanym przez księcia Mściwoja I , będące własnością klasztoru norbertanek spod Żukowa . To właśnie z tego kościelnego, klasztornego rodowodu wywodzi się Sopot i pozostał on w rękach duchownych aż do 1772 roku , kiedy to w wyniku I rozbioru Polski jego majątki skonfiskowały władze pruskie .
Plaża, zatoka rybacka, w dali molo, rok 1900 – zdjęcie fotopolska.eu
Narodziny kurortu
Choć osada istniała od wieków, prawdziwa historia Sopotu jako miejscowości kąpielowej zaczyna się dopiero pod koniec XVIII stulecia i to, co ciekawe, za sprawą Polaka. W 1798 roku Kajetan Onufry Sierakowski , polski szlachcic, wybudował tu pierwszy dom letniskowy , dając początek modzie na letni wypoczynek nad morzem. Kilkadziesiąt lat później, w 1823 roku , Jean Georg Haffner założył pierwszy zakład kąpielowy , a w 1827 roku wybudował także pierwsze, znacznie skromniejsze od dzisiejszego, molo .
To był dopiero początek. W drugiej połowie XIX wieku rozwój Sopotu przyspieszył gwałtownie. Powstawały eleganckie wille, pensjonaty i nowe kąpieliska , a miejscowość zaczęła przyciągać zamożnych mieszczan, kuracjuszy i artystów z całych Prus. Miasto żyło latem: organizowano koncerty, zabawy taneczne i turnieje sportowe, a sopocka atmosfera zaczęła zyskiwać sławę daleko poza granicami regionu.
Symbolem tej złotej ery stał się otwarty w 1927 roku Grand Hotel – jeden z najbardziej luksusowych obiektów w tej części Europy, który do dziś dominuje na sopockiej plaży. W tym samym okresie drewniane molo wydłużono do obecnych 511,5 metra , co czyni je najdłuższym drewnianym molem w Europie i od tamtej pory, poza koniecznymi remontami, jego konstrukcja pozostaje niezmieniona.
Po traktacie wersalskim, w 1920 roku , Sopot znalazł się w granicach Wolnego Miasta Gdańska . To właśnie wtedy otwarto kasyno gry , które jeszcze mocniej ugruntowało reputację miasta jako eleganckiego kurortu dla bogatych .
„Drugi” Dom Zdrojowy rok 1900 – zdjęcie fotopolska.eu
Wojna i nowy początek
II wojna światowa nie oszczędziła Sopotu, choć w porównaniu z sąsiednim Gdańskiem, miasto ucierpiało stosunkowo niewiele . 23 marca 1945 roku do Sopotu wkroczyły wojska radzieckie , a w wyniku walk zniszczeniu uległo około 10 procent ówczesnej zabudowy. Po wojnie miasto zostało włączone do Polski , niemiecka ludność została wysiedlona, a jej miejsce zajęli Polacy przybyli z Pomorza, Kresów Wschodnich i centralnej Polski .
Odbudowa poszła w parze z odradzaniem kulturalnego ducha miasta , jeszcze w 1945 roku powstały Filharmonia Bałtycka, Teatr Dramatyczny oraz szkoła wyższa . W kolejnych dekadach Sopot rozwijał się jako jeden z najważniejszych ośrodków kultury i wypoczynku w PRL- owskiej Polsce, a swoją międzynarodową sławę przypieczętował dzięki Sopockiemu Festiwalowi Piosenki , organizowanemu w słynnej Operze Leśnej – dziś jednej z największych imprez muzycznych tego typu w Europie.
Spacerując dziś po Monciaku czy siedząc na plaży w cieniu Grand Hotelu , trudno uwierzyć, że wszystko zaczęło się od niewielkiej, słowiańskiej osady nad szumiącym potokiem . A jednak to właśnie ten szum – zapisany w nazwie miasta ponad siedem wieków temu – towarzyszy Sopotowi do dziś, tyle że zamiast wody słychać w nim teraz gwar kurortu, który nigdy nie zwalnia tempa .
Sopot w jeden dzień – co zobaczyć poza plażą i Operą Leśną?
Jeśli odłożysz na bok pocztówkowe klasyki i zrobisz parę kroków w bok, Sopot okazuje się świetnym terenem do niespiesznego odkrywania. Co warto tu zobaczyć, kiedy znudzi Ci się leżenie na piasku i tłum na głównym deptaku? Oto miejsca, które warto odwiedzić podczas spaceru po Sopocie – od słynnego Monciaka, przez najważniejsze zabytki i zakątki miasta, aż po nadmorską promenadę, przystań rybacką i coś dla tych, którzy chcą zabrać z Sopotu kawałek Bałtyku ze sobą.
Zaczynamy oczywiście od Monciaka , czyli najbardziej znanego sopockiego deptaka. Stąd już tylko kilka kroków do Kościoła św. Jerzego, a zaraz potem czeka na nas jeden z najbardziej rozpoznawalnych budynków miasta – Krzywy Domek .
Nieco dalej, w spokojniejszej części centrum , warto zajrzeć do Dworku Sierakowskich. Kiedy już zobaczymy ten nieco bardziej kameralny zakątek Sopotu, możemy ruszyć w stronę Grodziska, gdzie historia miasta sięga znacznie dalej niż czasy nadmorskiego kurortu.
Po powrocie w kierunku morza trafimy w okolice Grand Hotelu, a stąd już naturalnie prowadzi nas droga do Parku Kuracyjnego . To właśnie tutaj Sopot zaczyna przypominać ten kurort, który znamy z pocztówek.
Kolejnym punktem spaceru będzie Dom Zdrojowy , z którego można spojrzeć na miasto z góry i zobaczyć Sopot z nieco innej perspektywy. A skoro jesteśmy już tak blisko morza, nie może oczywiście zabraknąć sopockiego molo.
Po spacerze po molo warto podejść jeszcze do latarni morskiej , a następnie ruszyć wzdłuż wybrzeża Promenadą sopocką . Idąc dalej, zmienimy nieco klimat i zajrzymy do Muzeum Sopotu , które pozwala lepiej poznać historię miasta i jego mieszkańców.
Na koniec warto zejść jeszcze trochę dalej od głównego turystycznego szlaku , do Przystani Rybackiej. A jeśli chcemy wrócić z Sopotu nie tylko ze zdjęciami , spacer zakończymy tam, gdzie od lat czeka jeden z najbardziej charakterystycznych pamiątkowych skarbów Bałtyku – przy stoiskach z bursztynem .
Wszystkie opisane miejsca znajdziesz poniżej, wraz z krótkimi informacjami, które pomogą Ci zaplanować własny spacer po Sopocie.
Monciak
Nasz spacer po Sopocie zaczynamy od miejsca, którego chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Ulica Bohaterów Monte Cassino, popularnie nazywana Monciakiem , to serce turystycznego Sopotu i jedna z najbardziej znanych ulic całego Trójmiasta. To właśnie tutaj skupia się największy ruch turystyczny, a w sezonie trudno czasami znaleźć chwilę, kiedy deptak naprawdę pustoszeje.
Gwarne restauracje, kawiarniane ogródki, sklepy, uliczni artyści i spacerujący ludzie tworzą charakterystyczną atmosferę tego miejsca. Monciak żyje właściwie przez cały dzień , rano jest jeszcze stosunkowo spokojny, w ciągu dnia wypełnia się turystami, a wieczorem zaczyna tętnić życiem jeszcze bardziej. Dla jednych będzie to najprzyjemniejsza część Sopotu, dla innych nieco zbyt głośna i zatłoczona. Jedno jest jednak pewne, podczas pierwszej wizyty trudno go ominąć.
Dzisiejszy deptak ma również ciekawą historię. Ulica powstała w miejscu dawnego traktu prowadzącego z centrum Sopotu w stronę morza. Z czasem, wraz z rozwojem uzdrowiska, zaczęła nabierać coraz bardziej reprezentacyjnego charakteru. Warto więc podczas spaceru nie patrzeć wyłącznie przed siebie. Monciak ma znacznie więcej do zaoferowania niż restauracje i sklepy. Po obu stronach ulicy zobaczymy zabytkową zabudowę, charakterystyczne kamienice oraz budynki, które pamiętają czasy dawnego kurortu. Niektóre z nich zostały oczywiście odnowione, ale nadal można dostrzec w nich klimat Sopotu sprzed kilkudziesięciu czy nawet ponad stu lat.
Ulica ma około 600 metrów długości i prowadzi niemal prosto w stronę morza. Dzięki temu trudno się tutaj zgubić. Wystarczy iść przed siebie, a po kilkunastu minutach znajdziemy się w okolicach placu Zdrojowego i mola. Monciak jest też dobrym miejscem na chwilę odpoczynku. Jeśli nie spieszymy się z dalszym zwiedzaniem, możemy usiąść w jednej z kawiarni, napić się kawy albo po prostu obserwować przechodzących ludzi.
Co ciekawe, ulica nie zawsze wygląda tak, jak dzisiaj. Przez lata zmieniała się jej funkcja, wygląd i charakter. Dawniej poruszały się tędy pojazdy, natomiast obecnie jej centralna część jest przede wszystkim przestrzenią dla pieszych. Dzięki temu możemy spokojnie spacerować środkiem ulicy, bez konieczności ciągłego oglądania się za samochodami.
Zanim jednak zejdziemy całkowicie w stronę plaży, warto zatrzymać się przy jednym z najważniejszych zabytków stojących przy Monciaku – kościele św. Jerzego . To właśnie od niego rozpoczniemy dalszą część naszego spaceru.
Kościół św. Jerzego
Nasz spacer Monciakiem zaczynamy właściwie od kościoła św. Jerzego , który stoi przy jego górnym początku, tuż przy skrzyżowaniu ulicy Bohaterów Monte Cassino z aleją Niepodległości. To jeden z pierwszych charakterystycznych punktów, które zobaczymy, rozpoczynając zejście słynnym sopockim deptakiem w stronę morza.
Już sama bryła świątyni zwraca uwagę. Jasny, monumentalny kościół z wysoką wieżą wyraźnie wyróżnia się na tle zabudowy centrum i od ponad stu lat jest jednym z najbardziej charakterystycznych elementów Sopotu.
Kościół powstał na początku XX wieku, kiedy Sopot bardzo szybko rozwijał się jako modny nadmorski kurort. Budowę rozpoczęto w 1899 roku, a świątynię uroczyście poświęcono w 1901 roku. Warto zajrzeć również do środka. Wnętrze ma zupełnie inny charakter niż gwar, który czeka na nas kilka metrów dalej na Monciaku. Możemy tutaj na chwilę odpocząć od miejskiego zgiełku i przyjrzeć się wyposażeniu świątyni.
Przed kościołem znajduje się również figura Matki Boskiej z Dzieciątkiem , będąca jednym z charakterystycznych elementów tego miejsca. Warto podejść do niej bliżej, tym bardziej że znajduje się praktycznie na naszej trasie.
Kościół św. Jerzego jest więc idealnym miejscem, od którego możemy rozpocząć właściwy spacer słynnym Monciakiem. Stojąc przed świątynią, mamy przed sobą całą ulicę Bohaterów Monte Cassino prowadzącą lekko w dół w kierunku morza. Z każdym kolejnym krokiem będziemy zbliżać się do centrum turystycznego Sopotu, mijając restauracje, kawiarnie, sklepy i charakterystyczne kamienice.
Od kościoła ruszamy więc w dół Monciaka , przy okazji przyglądając się jego zabudowie. I już po chwili trafimy na budynek, którego nie sposób pomylić z żadnym innym – słynny Krzywy Domek .
Krzywy Domek
Krzywy Domek , czyli jeden z najbardziej fotografowanych budynków w Sopocie. Nawet jeśli ktoś przyjeżdża do Sopotu pierwszy raz, bardzo szybko zauważy charakterystyczne, powyginane ściany, nieregularne okna i drzwi, które sprawiają wrażenie, jakby cały budynek został delikatnie „rozciągnięty”.
Krzywy Domek powstał w 2004 roku . Architekci postanowili stworzyć budynek, który będzie wyróżniał się spośród tradycyjnej zabudowy Monciaka i jednocześnie stanie się nowym symbolem miasta. I trzeba przyznać, że udało się to znakomicie. Krzywy Domek bardzo szybko stał się jedną z wizytówek Sopotu i pojawia się na niezliczonej liczbie zdjęć, pocztówek i materiałów promujących miasto. Jego nietypowa forma sprawia, że właściwie każdy zatrzymuje się tutaj choć na chwilę, żeby zrobić fotografię.
Co ciekawe, mimo bardzo fantazyjnego wyglądu nie jest to wyłącznie ciekawostka architektoniczna . Wewnątrz znajdują się lokale usługowe, sklepy, restauracje i biura. Budynek jest więc normalnie użytkowany, a jego niezwykła fasada jest tylko zewnętrzną „maską”. Warto obejrzeć Krzywy Domek nie tylko od frontu. Najlepiej zrobić kilka kroków w bok i spojrzeć na niego z różnych stron , ponieważ wtedy jeszcze wyraźniej widać, jak nietypowo zaprojektowano jego ściany, okna i dach.
Nie trzeba jednak spędzać tutaj zbyt wiele czasu. Zdjęcie przed budynkiem, krótki rzut oka na jego architekturę i możemy ruszać dalej. Od tego najbardziej nietypowego budynku Sopotu możemy na chwilę uciec od turystycznego zgiełku. Zostawiamy za sobą pełny ludzi Monciak i skręcamy w spokojniejszą część miasta, gdzie czeka na nas zupełnie inny klimat – Dworek Sierakowskich , jeden z najstarszych zachowanych budynków mieszkalnych w Sopocie.
Dworek Sierakowskich
Niedaleko głównego deptaka znajduje się Dworek Sierakowskich , jeden z najstarszych zachowanych budynków Sopotu. Od dolnej części Monciaka dzieli go zaledwie około 500-600 metrów , więc dojście tutaj zajmuje mniej więcej 7-8 minut spokojnego spaceru . Wystarczy na chwilę zejść z głównego turystycznego szlaku, aby znaleźć się w zupełnie innej części miasta.
To właśnie ta zmiana klimatu jest tutaj najbardziej zauważalna. Jeszcze przed chwilą byliśmy wśród restauracji, sklepów i tłumu spacerującego Monciakiem, a teraz otacza nas zieleń, cisza i niewielki zabytkowy dworek . Trudno uwierzyć, że jesteśmy zaledwie kilka minut od najbardziej ruchliwej ulicy Sopotu.
Historia budynku sięga XVIII wieku. Dworek związany jest z rodziną Sierakowskich, która posiadała go w XIX wieku. Jest jednym z nielicznych zachowanych przykładów dawnej zabudowy Sopotu , dzięki czemu pozwala wyobrazić sobie, jak wyglądała miejscowość, zanim rozwinęła się tutaj wielka infrastruktura uzdrowiskowa.
Z dworkiem związana jest również ciekawa, choć mająca charakter legendy, historia. Według miejscowej tradycji miał tutaj gościć młody Fryderyk Chopin , który podczas pobytu na Pomorzu odwiedził Sopot. Niezależnie od tego, ile prawdy kryje się w tej opowieści, na stałe wpisała się ona w historię tego miejsca.
Dzisiaj Dworek Sierakowskich pełni zupełnie inną funkcję niż dawniej. Od 1974 roku jest siedzibą Towarzystwa Przyjaciół Sopotu , które organizuje tutaj liczne wydarzenia kulturalne, edukacyjne i artystyczne. Odbywają się między innymi wystawy, spotkania, koncerty, wieczory literackie i inne wydarzenia związane z kulturą. W środku działa również kameralna kawiarnia artystyczna , która dobrze pasuje do charakteru tego miejsca.
Po krótkim odpoczynku w tym spokojnym zakątku możemy ruszyć dalej. Tym razem kierujemy się w stronę miejsca jeszcze starszego, gdzie historia Sopotu sięga czasów, kiedy o eleganckim nadmorskim kurorcie nikt jeszcze nie myślał – Grodziska .
Grodzisko
Od Dworku Sierakowskich do Grodziska mamy około 1,5 kilometra , więc spokojnym spacerem dotrzemy tam w mniej więcej 20 minut. Trasa prowadzi w stronę górnej części Sopotu i stopniowo oddalamy się od eleganckiego, uzdrowiskowego centrum. Po drodze zmienia się również krajobraz – coraz więcej jest zieleni, drzew i spokojniejszych ulic.
Niestety, podczas mojego spaceru nie miałem możliwości wejścia do środka Grodziska, ponieważ trafiłem tutaj w poniedziałek, a właśnie tego dnia skansen jest nieczynny . Warto więc pamiętać o tym przy planowaniu zwiedzania.
Samo miejsce jest jednak na tyle ciekawe, że warto dotrzeć tutaj nawet wtedy, gdy nie możemy wejść na teren skansenu. Grodzisko w Sopocie jest najstarszym zabytkiem miasta i pozwala cofnąć się o wiele stuleci, do czasów, kiedy o Sopocie jako modnym kurorcie nikt jeszcze nie myślał.
Znajdują się tutaj pozostałości dawnej osady obronnej, położonej na zalesionym wzgórzu. To właśnie od takiego miejsca pochodzi określenie „grodzisko” oznacza ono pozostałości po dawnym grodzie, czyli osadzie, która miała charakter obronny.
Dzisiaj na terenie skansenu możemy zobaczyć zrekonstruowane elementy dawnej zabudowy , między innymi chaty, bramę oraz fragment palisady. Rekonstrukcje ustawiono w miejscach, w których podczas badań archeologicznych odnaleziono pozostałości oryginalnych budowli.
Na miejscu działa również część wystawiennicza poświęcona najstarszym dziejom regionu. Organizowane są tutaj także zajęcia edukacyjne i warsztaty, podczas których można poznać dawne rzemiosła i życie mieszkańców wczesnośredniowiecznych osad.
Warto więc zaplanować wizytę tak, aby trafić tutaj w dzień otwarcia. Grodzisko jest czynne od wtorku do niedzieli, a poniedziałki są dniem zamknięcia skansenu. W sezonie letnim, czyli od kwietnia do października, można je zwiedzać w godzinach 9:00-17:00. Dla mnie poniedziałkowa wizyta zakończyła się więc spacerem wokół tego niezwykłego miejsca.
Po spotkaniu z najstarszą historią miasta czas jednak wrócić do bardziej znanego i eleganckiego Sopotu. Kierujemy się więc z powrotem w stronę morza i kurortowego centrum, a kolejnym punktem będzie słynny Grand Hotel , oczywiście tylko z zewnątrz.
Grand Hotel
Wracając w kierunku morza, trafiamy na Grand Hotel , jeden z najbardziej charakterystycznych i reprezentacyjnych budynków Sopotu. Monumentalny hotel od dziesięcioleci kojarzy się z luksusem, elegancją i czasami, kiedy Sopot przyciągał zamożnych gości oraz znane osobistości.
Hotel powstał w latach 1924-1927 , początkowo pod nazwą Grand Hotel Kasino . Jego budowa była związana z rozwojem Sopotu jako ekskluzywnego kurortu i kasyna, do którego przyjeżdżali goście z całej Europy. Imponująca bryła miała podkreślać prestiż miasta i jego ambicje.
W kolejnych latach hotel gościł wiele znanych osób, a jego historia związana jest również z ważnymi wydarzeniami XX wieku. Po wojnie obiekt funkcjonował już pod polską nazwą Grand Hotel , a przez kolejne dekady pozostawał jednym z najbardziej luksusowych hoteli nad polskim morzem. Budynek doskonale pasuje do kurortowego charakteru miasta.
Dzisiaj hotel nadal należy do najbardziej prestiżowych adresów w Sopocie, a jego położenie sprawia, że jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów nadmorskiej panoramy miasta.
A skoro jesteśmy już tak blisko morza, możemy spokojnie skierować się w stronę zieleni i przestrzeni Parku Kuracyjnego. To właśnie tam najlepiej poczujemy atmosferę dawnego sopockiego uzdrowiska.
Park Kuracyjny
Park Kuracyjny to jedno z tych miejsc w Sopocie, przez które najlepiej po prostu przejść bez pośpiechu. Zieleń, szerokie alejki, bliskość morza i charakterystyczna zabudowa uzdrowiskowa sprawiają, że można tutaj na chwilę zapomnieć o gwarze Monciaka. Dzisiejszy park jest pozostałością większego założenia parkowego, które zaczęło powstawać już w pierwszej połowie XIX wieku, kiedy Sopot dopiero rozwijał się jako kąpielisko i uzdrowisko. W latach 20. XIX wieku Jan Jerzy Haffner założył w pobliżu dzisiejszego Domu Zdrojowego ogród , który stał się zaczątkiem późniejszego Parku Południowego.
Spacerując alejkami, łatwo zrozumieć, dlaczego zieleń była tak ważnym elementem dawnego kurortu. Sopot miał służyć nie tylko leczeniu, ale również wypoczynkowi. Kuracjusze przyjeżdżali tutaj na kąpiele, zabiegi i spacery, a park stanowił naturalne przedłużenie części uzdrowiskowej. Było to miejsce, w którym zdrowie łączyło się z wypoczynkiem i życiem towarzyskim.
Warto zwrócić uwagę na to, jak niewiele trzeba, żeby przejść od spokojnych parkowych alejek do najbardziej reprezentacyjnej części dawnego uzdrowiska. Wystarczy podejść w kierunku Domu Zdrojowego, a przy wejściu od strony placu Zdrojowego zobaczymy charakterystyczny budynek Zakładu Balneologicznego.
Zakład Balneologiczny
To jeden z najciekawszych zabytków sopockiego kurortu. Obecny budynek Zakładu Balneologicznego powstał w latach 1903-1904 według projektu sopockich architektów Paula Puchmüllera i Heinricha Dunkela . Był to nowoczesny jak na swoje czasy zakład kąpielowy, który miał jeszcze bardziej podnieść rangę Sopotu jako uzdrowiska. Budynek został wpisany do rejestru zabytków w 1982 roku.
Historia tego miejsca jest jednak znacznie starsza. Pierwszy zakład kąpielowy w tej części Sopotu powstał już w 1819 roku , a kilka lat później, w 1824 roku, Jan Jerzy Haffner zbudował nowy Dom Kąpielowy. Z czasem obiekty przeznaczone dla kuracjuszy były przebudowywane i powiększane, ponieważ popularność Sopotu jako uzdrowiska systematycznie rosła. W 1903 roku rozpoczęto budowę nowego, znacznie bardziej okazałego Zakładu Kąpielowego, który oddano do użytku rok później.
Nie był to zwykły budynek z wannami. W środku znajdowało się aż 48 kabin zabiegowych , w tym również specjalne pomieszczenia dla dzieci. Kuracjuszom oferowano między innymi kąpiele borowinowe, solankowe, słodkowodne i morskie, a także kąpiele z dodatkiem igliwia czy otrębów. Budynek był ogrzewany, dzięki czemu zabiegi można było wykonywać również poza letnim sezonem.
Sama architektura budynku pokazuje, jak dużą wagę przywiązywano wówczas do wyglądu obiektów uzdrowiskowych. Fasadę zdobią rzeźby, dekoracyjne detale i secesyjne witraże , a nad głównym wejściem zobaczymy między innymi figury syreny i trytona oraz jeden z najstarszych zachowanych herbów Sopotu. Charakterystycznym elementem całego założenia jest również wysoka wieża z przeszkloną galerią.
Co ciekawe, wieża pełniła kiedyś również funkcję latarni morskiej . Dzisiaj cały kompleks związany jest z działalnością leczniczą. W zabytkowym budynku działa Zakład Rehabilitacji Leczniczej Pomorskiego Centrum Reumatologicznego , a współczesna działalność obejmuje między innymi rehabilitację i leczenie schorzeń reumatologicznych. W ramach kompleksu funkcjonują także inne placówki medyczne, w tym przychodnia uzdrowiskowa, komora krioterapeutyczna oraz basen solankowy.
Warto więc zatrzymać się tutaj na chwilę i spojrzeć na budynek nie tylko jak na ciekawy zabytek. To miejsce, w którym historia sopockiego uzdrowiska właściwie trwa do dziś – zmieniły się metody leczenia i wyposażenie, ale przeznaczenie tego miejsca nadal pozostaje związane ze zdrowiem i rehabilitacją.
Od Zakładu Balneologicznego mamy już dosłownie kilka kroków do kolejnego punktu naszego spaceru – Domu Zdrojowego, skąd spojrzymy na Sopot z nieco innej perspektywy – z góry.
Panorama miasta – widok z Domu Zdrojowego
Dom Zdrojowy to jeden z najważniejszych punktów reprezentacyjnego centrum Sopotu. Stoi tuż przy plaży, w sąsiedztwie mola i Parku Kuracyjnego, a jego historia jest właściwie historią sopockiego kurortu w pigułce. To właśnie w tym miejscu od XIX wieku koncentrowało się życie uzdrowiskowe, towarzyskie i rozrywkowe miasta.
Pierwszy Dom Zdrojowy powstał tutaj już w 1824 roku , z inicjatywy doktora Jana Jerzego Haffnera, który kilka lat wcześniej rozpoczął tworzenie w Sopocie nowoczesnego kąpieliska. Początkowo był to niewielki, parterowy budynek, który z czasem rozbudowano o pokoje hotelowe i salę balową. Wraz z rosnącą popularnością Sopotu obiekt przestał jednak wystarczać coraz liczniejszym kuracjuszom.
W 1879 roku rozpoczęto budowę drugiego Domu Zdrojowego, a na początku XX wieku zastąpił go jeszcze bardziej okazały, trzeci obiekt. Został on uroczyście otwarty w 1910 roku , choć prace wykończeniowe trwały jeszcze przez kolejne dwa lata. W jego wnętrzach znajdowały się między innymi sale balowe, restauracje, hotel oraz winiarnia , a Dom Zdrojowy stał się jednym z najważniejszych miejsc życia towarzyskiego Sopotu.
Niestety, historia budynku zakończyła się tragicznie w 1945 roku. Podczas działań wojennych został splądrowany i niemal całkowicie zniszczony , a po wojnie nie zdecydowano się na jego odbudowę. Przez wiele dziesięcioleci w centrum Sopotu nie było więc już dawnego Domu Zdrojowego. Dopiero na początku XXI wieku powrócono do pomysłu odtworzenia tego ważnego dla miasta obiektu. Obecny Dom Zdrojowy został oddany do użytku w 2009 roku i architektonicznie nawiązuje do swojego historycznego poprzednika.
Dzisiaj budynek pełni zupełnie inne, ale nadal bardzo kurortowe funkcje. Znajduje się tutaj między innymi Państwowa Galeria Sztuki, Informacja Turystyczna, pijalnia wód solankowych, restauracje, kawiarnie, lokale usługowe oraz centrum konferencyjne . Jest więc miejscem, w którym historia dawnego uzdrowiska spotyka się ze współczesnym Sopotem.
Kawiarnia z pijalnią wody solankowej
Ale jest jeszcze jeden powód, dla którego warto tutaj wejść. W Domu Zdrojowym można skorzystać z panoramicznej windy , która pozwala wjechać na wyższe piętra budynku. Na II piętrze znajduje się Informacja Turystyczna , gdzie można zdobyć informacje o Sopocie i okolicy, kupić bilety na wydarzenia czy pamiątki, a także skorzystać z przechowalni bagażu.
Warto jednak pojechać jeszcze jedno piętro wyżej. Na III piętrze znajduje się kameralna kawiarnia z pijalnią wody solankowej i przede wszystkim punkt widokowy z panoramą Sopotu . Przez duże przeszklenia można spojrzeć na miasto, morze i sopockie molo z zupełnie innej perspektywy. To dobry moment, żeby na chwilę usiąść przy kawie i zamiast dalej biec za kolejnymi atrakcjami, po prostu popatrzeć na Sopot z góry.
Dopiero z tej wysokości naprawdę dobrze widać układ miasta. Przed nami rozciąga się Zatoka Gdańska, poniżej widać sopockie molo i Park Kuracyjny, a za zabudową centrum zaczynają się zielone wzgórza Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. Z jednej strony morze, z drugiej lasy i wzgórza – właśnie to połączenie sprawia, że Sopot ma swój niepowtarzalny charakter.
Warto więc spojrzeć na miasto nie tylko z poziomu Monciaka czy plaży. Panorama z Domu Zdrojowego pozwala zobaczyć Sopot jako całość – dawny kurort, współczesne miasto i nadmorski krajobraz zamknięte w jednym kadrze.
A skoro już jesteśmy przy morzu i mamy Sopot oglądany z góry, czas zejść z powrotem na dół i ruszyć w stronę jego najbardziej znanej atrakcji – sopockiego mola. .
Panorama z Domu Zdrojowego
Molo
Sopockie molo to bez wątpienia symbol miasta i miejsce, którego podczas pierwszej wizyty trudno nie odwiedzić. Drewniany pomost wychodzący daleko w Zatokę Gdańską jest jednym z najbardziej charakterystycznych widoków polskiego wybrzeża. Dzisiaj trudno sobie wyobrazić Sopot bez tego miejsca, ale historia mola sięga czasów, kiedy kurort dopiero zaczynał zdobywać popularność.
Pierwsze sopockie molo powstało już w 1827 roku , z inicjatywy doktora Jana Jerzego Haffnera, uznawanego za twórcę sopockiego kurortu. Początkowo miało zaledwie około 31 metrów długości i służyło przede wszystkim kuracjuszom korzystającym z morskich kąpieli. Z biegiem lat było systematycznie wydłużane, ponieważ wraz z rozwojem Sopotu rosła również liczba odwiedzających go gości.
W kolejnych dziesięcioleciach molo przechodziło liczne przebudowy i rozbudowy. W 1910 roku, z okazji stulecia rozpoczęcia działalności uzdrowiskowej w Sopocie, osiągnęło długość około 315 metrów. To właśnie wtedy zaczęło przypominać obiekt, który znamy dzisiaj. Współczesne molo jest jeszcze dłuższe – jego główny pomost ma około 511 metrów , dzięki czemu pozostaje jednym z najdłuższych drewnianych pomostów w Europie.
Spacer na jego koniec daje zupełnie inną perspektywę na Sopot. Im dalej od brzegu, tym bardziej miasto zaczyna wyglądać jak panorama , a nie zbiór pojedynczych budynków. Możemy spojrzeć na plażę, zabudowę kurortu, charakterystyczną sylwetkę Grand Hotelu, Dom Zdrojowy i zielone wzgórza znajdujące się w głębi lądu. Przy dobrej pogodzie widok sięga również w stronę Gdańska i Gdyni.
Molo nie jest jednak wyłącznie miejscem spacerowym. Przy jego końcu znajduje się przystań jachtowa , do której przypływają łodzie i jachty, a w sezonie można stąd również wybrać się w rejs po Zatoce Gdańskiej. Jest tutaj także przystań statków pasażerskich , skąd wyruszają jednostki wycieczkowe. Dzięki temu molo cały czas żyje i nawet po przejściu całego pomostu warto zatrzymać się tutaj na dłużej..
Warto wybrać się tutaj nie tylko w środku dnia. Rano Sopot nad wodą jest zdecydowanie spokojniejszy , późnym popołudniem pojawia się zupełnie inne światło, a przed zachodem słońca molo potrafi wyglądać naprawdę wyjątkowo. W sezonie trzeba jednak pamiętać, że jest to jedna z największych atrakcji Sopotu i w godzinach największego ruchu na molo potrafią pojawić się prawdziwe tłumy . Jeśli zależy nam na spokojniejszym spacerze i zdjęciach bez setek osób w kadrze, zdecydowanie lepiej przyjść rano albo później wieczorem.
Po powrocie z mola nie musimy jeszcze wracać do centrum. Tuż obok znajduje się kolejny charakterystyczny punkt Sopotu – latarnia morska. Jej wieża jest widoczna już z okolic mola i stanowi naturalny następny przystanek naszego spaceru.
Latarnia Morska
Sopocka latarnia morska to jeden z najbardziej charakterystycznych punktów nadmorskiej części miasta. Jej ceglana wieża wyróżnia się wśród zabudowy kurortu, a położenie tuż przy plaży sprawia, że trudno jej nie zauważyć podczas spaceru w okolicach mola.
Co ciekawe, budowla, którą dzisiaj nazywamy latarnią morską, nie powstała pierwotnie jako latarnia . Jej historia jest ściśle związana z sopockim uzdrowiskiem i Zakładem Balneologicznym. Wieża była częścią tego kompleksu, a jej przeznaczenie zmieniło się dopiero później. W jej górnej części urządzono światło nawigacyjne, które zaczęło pełnić funkcję latarni morskiej.
Latarnia została uruchomiona w 1904 roku , a jej światło przez lata pomagało statkom i łodziom poruszającym się po Zatoce Gdańskiej. Z czasem przestała jednak pełnić swoje pierwotne znaczenie nawigacyjne i dzisiaj jest przede wszystkim jednym z ciekawszych punktów widokowych Sopotu .
I właśnie dla tego widoku warto tutaj wejść. Wieża jest udostępniona turystom, a wejście na górę jest płatne. Po pokonaniu schodów docieramy na wysokość, z której można spojrzeć na Sopot z zupełnie innej perspektywy. Warto jednak pamiętać, że nie jest to wjazd windą – na punkt widokowy trzeba wejść po schodach, dlatego trzeba liczyć się z niewielkim wysiłkiem.
Na górze czeka nagroda w postaci panoramy miasta i Zatoki Gdańskiej . Z jednej strony rozciąga się morze i sopocka plaża, z drugiej możemy zobaczyć zabudowę centrum, molo, Grand Hotel oraz zielone wzgórza Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. Przy dobrej widoczności panorama jest naprawdę szeroka i pozwala jeszcze lepiej zrozumieć położenie Sopotu pomiędzy morzem a zalesionymi wzgórzami.
Warto zwrócić uwagę również na samą konstrukcję wieży i jej ceglany charakter. To jeden z tych obiektów, które dobrze oglądać zarówno z dołu, jak i z góry. Z poziomu placu prezentuje się jako ciekawy element historycznej zabudowy uzdrowiskowej, natomiast po wejściu na szczyt staje się doskonałym punktem obserwacyjnym.
Jeżeli więc mamy trochę więcej czasu, zdecydowanie warto zapłacić za wejście i pokonać schody. Widok z góry jest ciekawym uzupełnieniem panoramy, którą wcześniej oglądaliśmy z Domu Zdrojowego – tam Sopot widzieliśmy z innej strony i z nieco większej wysokości, tutaj natomiast jesteśmy bliżej morza i możemy dokładniej przyjrzeć się jego nadmorskiej części.
Po zejściu na dół możemy jeszcze przez chwilę pospacerować w okolicy i spojrzeć na latarnię od strony plaży. Od tego miejsca nasza trasa prowadzi dalej wzdłuż wybrzeża. Zostawiamy za sobą najbardziej reprezentacyjną część sopockiego kurortu i ruszamy w stronę spokojniejszego odcinka nadmorskiego spaceru – Promenady Sopockiej .
Promenada Sopocka
Promenada Sopocka to propozycja dla tych, którzy po zwiedzaniu kolejnych zabytków chcą po prostu zwolnić i nacieszyć się morzem. To właśnie tutaj spacer nabiera nieco innego charakteru. Nadmorska trasa prowadzi wzdłuż plaży i pozwala spojrzeć na Sopot z zupełnie innej strony. Nie trzeba się tutaj nigdzie spieszyć. Można spokojnie przejść się brzegiem, usiąść na jednej z ławek, zatrzymać się na chwilę przy plaży albo po prostu obserwować, jak zmienia się krajobraz wraz z kolejnymi metrami spaceru.
To również dobry moment, żeby odejść trochę dalej od największego turystycznego zgiełku . W okolicach mola i głównego wejścia na plażę w sezonie potrafią być prawdziwe tłumy. Im dalej jednak od najbardziej popularnej części Sopotu, tym spokojniej. Pojawiają się mniej zatłoczone fragmenty plaży, więcej zieleni i miejsca, w których można naprawdę poczuć nadmorski klimat.
Jeżeli trafimy tutaj rano, promenada potrafi być niemal pusta. Wieczorem natomiast warto przejść się nią przed zachodem słońca, kiedy światło nad zatoką staje się cieplejsze, a plaża i morze nabierają zupełnie innego charakteru. To jeden z tych odcinków sopockiej trasy, których nie trzeba specjalnie planować – wystarczy iść przed siebie.
Po takim spacerze warto jednak zmienić nieco klimat . Zostawiamy więc na chwilę morze i plażę, a kierujemy się w stronę miejsca, które pozwoli nam lepiej zrozumieć, jak wyglądał Sopot przed pojawieniem się dzisiejszych hoteli, restauracji i tłumów turystów. Kolejnym przystankiem będzie Muzeum Sopotu , mieszczące się w zabytkowej willi.
Muzeum Sopotu
Muzeum Sopotu mieści się w zabytkowej willi przy ulicy Poniatowskiego, niedaleko plaży. Już sam budynek jest wart uwagi, bo pozwala zobaczyć, jak wyglądały eleganckie sopockie rezydencje z czasów, kiedy miasto zaczynało przeżywać swój największy rozwój jako kurort.
Willa została zbudowana na początku XX wieku dla Ernsta Claaszena , zamożnego sopockiego kupca. Jej wnętrza zachowały charakter dawnej rezydencji – można tu zobaczyć między innymi dekoracyjne sztukaterie, piece kaflowe, drewniane elementy wystroju i eleganckie wyposażenie. Dzięki temu sama wizyta w muzeum jest trochę jak wejście do sopockiego domu sprzed ponad stu lat.
Najważniejsze jest jednak to, co znajdziemy w środku. Muzeum pokazuje historię Sopotu i jego mieszkańców , a szczególną uwagę zwraca na życie codzienne. Zobaczymy tutaj dawne meble, przedmioty codziennego użytku, fotografie, dokumenty i pamiątki związane z mieszkańcami miasta.
Warto więc zarezerwować sobie trochę czasu, bo muzeum nie jest miejscem, które najlepiej zwiedza się w pośpiechu. Samo wnętrze willi, jej wyposażenie i zgromadzone eksponaty tworzą razem bardzo ciekawy obraz dawnego Sopotu.
Po poznaniu tej bardziej kameralnej i historycznej strony miasta ruszamy jeszcze kawałek dalej wzdłuż wybrzeża . Tym razem czeka nas miejsce o zupełnie innym charakterze, mniej eleganckie i kurortowe, za to znacznie bardziej związane z codzienną pracą i tradycją nadmorskiego miasta.
Przed nami Przystań Rybacka, gdzie Sopot do dziś zachował swój rybacki charakter.
Przystań Rybacka
Przystań Rybacka to jedno z tych miejsc, które pozwalają zobaczyć Sopot z zupełnie innej strony. Zamiast eleganckich hoteli, reprezentacyjnych ulic i turystycznego gwaru mamy tutaj łodzie, kutry i codzienną pracę rybaków.
Choć dzisiaj Sopot kojarzy się przede wszystkim z kurortem, plażą i tłumami turystów, rybołówstwo przez długie lata było ważną częścią życia mieszkańców . Jeszcze zanim Sopot stał się popularnym uzdrowiskiem, ludzie mieszkający nad zatoką utrzymywali się między innymi z połowu ryb. Tradycja ta przetrwała do dziś, choć oczywiście w znacznie mniejszej skali.
Przystań znajduje się przy plaży, nieco dalej od najbardziej zatłoczonej części miasta. Od słynnego Monciaka dzieli ją około 1,5 kilometra , więc jeśli mamy ochotę na spacer, bez problemu możemy dotrzeć tutaj pieszo w mniej więcej 20 minut. To niewielka odległość, a po drodze możemy cały czas trzymać się nadmorskiego kierunku.
Przystań jest również bardzo wdzięcznym miejscem dla fotografów. Drewniane łodzie na tle morza, sieci, kutry i szeroka panorama Zatoki Gdańskiej tworzą kadry zupełnie inne od tych, które zrobimy w centrum Sopotu. Warto więc odejść tutaj na chwilę od głównego turystycznego szlaku.
I tym sposobem zbliżamy się do końca naszego spaceru. Na sam koniec zostaje nam jeszcze coś, bez czego wiele osób nie wyobraża sobie wizyty nad Bałtykiem – bursztyn.
Zakupy bursztynu
Bursztyn od wieków jest jednym z symboli polskiego wybrzeża , nic więc dziwnego, że dla wielu osób wizyta nad Bałtykiem kończy się zakupem choćby niewielkiej pamiątki. W Sopocie nie brakuje sklepów i stoisk oferujących biżuterię oraz różnego rodzaju wyroby z bursztynu.
Możemy znaleźć tutaj zarówno niewielkie, proste pamiątki, jak i bardziej efektowną biżuterię: naszyjniki, bransoletki, kolczyki czy pierścionki. Warto jednak poświęcić chwilę na wybór i nie kupować pierwszej rzeczy, która wpadnie nam w oko . Ceny i jakość mogą się znacznie różnić, dlatego dobrze porównać kilka miejsc. Jeśli zależy nam na prawdziwym bursztynie, warto również zapytać o jego pochodzenie i sposób obróbki.
I właśnie tutaj możemy zakończyć naszą wędrówkę po Sopocie. Zaczęliśmy od gwarnego Monciaka, poznaliśmy historię miasta, jego uzdrowiskowe tradycje, najważniejsze zabytki i nadmorskie zakątki, a na końcu dotarliśmy do miejsca, gdzie Sopot zachował swój bardziej codzienny i rybacki charakter.